6 lipca 2016
News

Tam się chce, bracie żyć

– Jeżeli nAutostop2ie przeszkadza ci, że nie mam hamulców, wsiadaj śmiało. Jazda 120 km bez hamulców to nie najciekawsza przygoda, jaka może się przytrafić podczas jazdy autostopem. Mimo wielu niepewności związanych z łapaniem okazji, ta metoda podróżowania nadal cieszy się w Polsce dużym zainteresowaniem.

Historia autostopu w Polsce sięga końca lat 50. i słynnej podróży po kraju dwóch studentów krakowskiego AGH, Bogusława Laitla i Tadeusza Sowy. Mimo iż przemieszczanie się w ten sposób było wówczas zabronione, udało im się otrzymać na to odpowiednią zgodę komendanta milicji. Dzięki zainteresowaniu prasy, ich wyprawa odbiła się szerokim echem, a na komendy milicji zaczęły napływać liczne podania o zezwolenie na podróż. W 1958 roku odbył się pierwszy konkurs autostopowy, niedługo potem założono Społeczny Komitet Autostopu, w ramach którego zaczęto wydawać specjalne książeczki. Każdy adept podróży w nieznane, aby je posiąść, musiał wpisać się do ewidencji, był też od razu ubezpieczany. Dodatkowo, książeczki posiadały kupony, które podróżujący wręczali życzliwym kierowcom, a które były podstawą wzięcia udziału w losowaniu nagród. Pierwsza na świecie autostopowa instytucja przetrwała do 1994 roku.

Autostop dziś

Przemiany lat 90., a przede wszystkim wejście do strefy Schengen, otworzyło przed polskimi autostopowiczami nowe możliwości, ułatwiając podróżowanie po całej Europie. W ostatnich latach do popularyzacji autostopu, przyczynił się powszechny dostęp do Internetu. Zaczęły powstawać strony carpoolingowe, na których ogłoszenia umieszczają nie tylko amatorzy takich podróży, ale też życzliwi kierowcy. Rozwijają się blogi i fora, gdzie podróżujący po całym świecie autostopowicze dzielą się swoimi przeżyciami, oraz internetowe poradniki dla początkujących. W 2005 roku została wydana publikacja „Autostop polski. PRL i współczesność”, w której zebrano różnorodne teksty dotyczące zjawiska autostopu, od literackich po naukowe. W wielu miastach w Polsce organizowane są też głośne akcje „autostop race”, czyli autostopowy wyścig do wybranego miasta w Europie.

 

Autostop3

Uśmiech najważniejszy

Jak mówi Jakub, student podróżujący autostopem po Polsce – Jest wiele metod łapania okazji. Można iść z plecakiem po szosie i czekać na gest miłosierdzia jakiegoś kierowcy, stać z wyciągniętym kciukiem, lub tabliczką, na której wypisany jest cel podróży, lub porozumiewać się z kierowcami przez CB. Najważniejsze, żeby przy tym wszystkim zachować uśmiech.

Jest też wspomniany wcześniej carpooling, ale jak twierdzi Krzysztof z Koła – Brakuje w tym elementu przygody i niepewności. To już nie jest to samo.

Witaj przygodo

Jak pisze jedna z autorek bloga o autostopie – Nikt nie powiedział, że podróże autostopowe wiążą się z komfortem. Zawsze występuje jakieś ryzyko, takie jak podróż z pijanym kierowcą, czy osobą mającą nieprzyzwoite zamiary. Niebezpieczeństwo związane jest też z zagłębianiem się tym środkiem transportu w nowe rejony świata. Jak mówi Ania, podróżująca autostopem po Europie, Azji i Ameryce Południowej, traumatycznym przeżyciem była podróż 500 km w 4 dni po rozmytej deszczem błotnistej, 3-metrowej drodze nad kanionem przez Andy, oglądając inne samochody spadające w przepaść.

Na szczęście skończyło się szczęśliwie na „całowaniu ziemi przy wjeździe do Cusco”. Zdarzyć się też może, że samochód, którym będziemy podróżować, nie posiada hamulców, lub jak wspomina Tomek z Gdańska – ma ręcznie sterowane wycieraczki.

Większość osób podróżujących okazją zaprzecza negatywnym opiniom o autostopie. Michał z Pleszewa, który korzystając z życzliwości kierowców wybrał się do Iranu, twierdzi, że – Odsetek psychopatów na świecie jest niewielki, dlaczego akurat ktoś miałby na nich trafić? W każdym kraju można spotkać życzliwych ludzi, którzy poza samym transportem oferują nocleg i posiłek.

Potwierdzają to Michał i Karolina z Warszawy, którzy we Francji zostali nie tylko po królewsku ugoszczeni przez przypadkowego kierowcę, ale też wyposażeni w gotówkę na dalszą podróż.

O różnych aspektach autostopu mówią sami kierowcy. Niektórzy nie zatrzymują się w ogóle, inni zabierają ze sobą dla bezpieczeństwa kij baseballowy, ponieważ „nigdy nie wiadomo na kogo się trafi”. Jednak jak mówi Jurek, zawodowy kierowca – Trzeba mieć zaufanie do ludzi. Po pierwsze życzliwość się zwraca, a po drugie, zawsze milej mieć się do kogo odezwać. Wbrew utartym stereotypom, nie tylko kierowcy tirów zatrzymują się, widząc na poboczu autostopowicza. Maciek z Wrocławia uważa, że częściej zabierają kierowcy samochodów osobowych, szczególnie ci, którzy sami kiedyś doświadczyli jazdy autostopem.

Autostop1

Jak więc z tym autostopem?

Odległość z Wrocławia do Krakowa to około 270km. Pociągiem można pokonać tę trasę od 4,5 do 6h, płacąc w zależności od rodzaju ulgi od 20 do 116zł. Busem lub autobusem ze zniżką studencką można dojechać za 25zł, bez niej – za ok. 50zł w czasie 3-6h. Przy braku połączeń lotniczych pozostaje jeszcze podróż samochodem, co przy średnim spalaniu ok. 7/100km, daje w zależności od rodzaju paliwa od 47 do 109zł, czas – około 3h. Jak mówi Mateusz z Opola – By przejechać tę trasę autostopem wystarczy dotrzeć do stacji benzynowej na trasie wylotowej z Wrocławia, która łączy się z autostradą. Zawsze jest tam duży ruch, więc nie czekając długo, można darmowo i szybko dotrzeć do stolicy Małopolski.

Dlaczego?

Tomek, wymieniając motywy podróży autostopem po Polsce i Europie, mówi, że wybiera ten sposób jazdy dla: „oszczędności, czasami dlatego, że ucieka pociąg, czasami dla radochy i fajnych wakacji”, a po pewnym czasie po prostu z przyzwyczajenia, czy „braku czasu”. Z kolei Krzysztof twierdzi, że „autostop to ciekawy sposób spędzenia wolnego czasu, sposób na nawiązanie interesujących kontaktów oraz pewnego rodzaju uczucie adrenaliny”.

Podróżowanie autostopem jest domeną nie tylko młodych ludzi. To zjawisko społeczne nie tracące na popularności. Może rzeczywiście, jak śpiewała Karin Stanek – „gdzie szosy biała nić, tam chce się bracie żyć”.

Dodatkowo do artykułu:

Wybrane strony carpoolingowe, fora i blogi:

Książka:

Przelicznik, czyli obliczenia własne na podstawie:

Jakub Szałek

Share it: